niedziela, 3 marca 2019

D E P R E S J A

Udostępnij ten wpis:
23 lutego obchodzony był dzień walki z depresją z tej także okazji zdecydowałam się ukończyć artykuł, który za mną chodził od pewnego czasu, a więc DEPRESJA. 


W ostatnim czasie mówi się coraz częściej o stanie zdrowia psychicznego i jak na całym świecie w zatrważającym tempie rośnie liczba osób borykająca się ze stanami lękowymi, depresją bądź innymi dotykającymi ich codziennego życia. Według badań, stany depresyjne jak i sama depresja dotyka już 25% osób w wieku 18-40 lat, starszych ludzi powyżej 60 roku życia „jedynie” 10%. Różnica jest olbrzymia i z roku na rok te liczby stale rosną. 

Profesor Steven Ilardi poświęcił lwią część swojego życia na badanie tego stanu. Wraz z zespołem wysnuli tezę, że istnieje 6 faktorów, które determinują to czy ktoś popadnie w depresję na podstawie zmian jakie zaszły w ostatnim stuleciu w sposobie i stylu życia ludzi, jednocześnie stawiając te 6 faktorów jako drogowskaz do tego co robić kiedy się w stan depresyjny wpada.

 1. Ćwiczenia fizyczne 

Ponownie idąc za statystyką, przeznaczamy średnio 14 minut dziennie na ćwiczenia fizyczne. 14 minut. W porównaniu do nawet kilkunastu lat wstecz to jest ogromna różnica. W badaniu Ilardiego stworzono dwie grupy, jedną która przyjmowała antydepresant (sertralinę) i drugą, która wykonywała 30 minut ćwiczeń(szybki chód), co drugi dzień. 

Po trzech miesiącach wyniki i samopoczucie obydwu grup było na podobnym poziomie z dodatkiem, że grupa pierwsza przyjmująca antydepresant po odstawieniu go, trzykrotnie częściej wracała do punktu zero i ich stan umysłowy potrzebował ponownego wspomagania lekami (wynik po rocznym odstawieniu leków). Podczas ćwiczeń zwiększamy pracę neurotransmiterów, dopamina i serotonina zwiększają poziom aktywności. Te same neurotransmitery, których niski poziom uwidacznia się podczas stanów chorobowych. TE SAME, które antydepresanty namierzają i pobudzają do działania.

 Konkluzja była jasna – po co brać leki mające ciężkie działania niepożądane, kiedy ćwicząc możemy uzyskać ten sam stan? 

2. Kwasy omega 3

 Omega-3 i omega-6 to niesamowicie ważne kwasy tłuszczowe dla naszego ciała, ponieważ nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć kwasów tłuszczowych o kilku wiązaniach podwójnych, mimo, że są są niezbędne do jego funkcjonowania. Musimy je przyjąć z zewnątrz. 

Większość chorób psychicznych w pewien sposób łączy się z tymi kwasami i depresja nie jest wyjątkiem. 
Kwasy omega-6 możemy znaleźć w ziarnach i orzechach, olejach, zwierzętach, które spożywają takie ziarna i … fast foodach ze względu na sposób przygotowania i taniość tych olejów. 
Omega – 3 znajdziemy w tłustych rybach morskich, owocach morza, są także w orzechach włoskich i oleju lnianym. 

Obydwa są nam niezbędne, ale najważniejsza jest ich proporcja przyjmowania. W zależności od źródeł podaje się proporcje omega-6 do omega-3 na poziomie 3:1 bądź też 5:1. Wg statystyk odżywiamy się na poziomie … 17:1. Idąc tą statystyką grupa profesora zaczęła podawać pacjentom z grupy kontrolnej suplementy omega-3 aby wyrównać tę różnicę. Odkryli, że najlepszą dawką jest 1000-2000mg dla wyrównania, a nawet zahamowania niektórych chorób zapalnych. 

3. Słońce 

Brak słońca równa się brakowi witaminy D. Ponad 40% całej populacji ma niedobór witaminy D. Siedzimy coraz dłużej w biurach i miejscach nierzadko bez okien, spieszymy się po pracy na metro czy autobus, samochód, aby jak najszybciej odpocząć w domu i jakoś zapominamy o słońcu, albo jakichś tam witaminach. Kto ma na to teraz czas? 

Oprócz witaminy D, którą przyswoimy dzięki słońcu ważnym jest wspomnieć, że jest ono 10-15 razy jaśniejsze niż jakiekolwiek sztuczne światło. Jest to ważne ze względu na nasz wewnętrzny zegar, który dba o to, żebyśmy byli senni o odpowiedniej porze, przez to wyrównać poziom hormonów o odpowiednim czasie jak i poziom energii rozłożyć odpowiednio na poszczególne części dnia. 

Co się dzieje kiedy nie ma tego Słońca? Bezpośrednio wejście w jeden z objawów depresji – brak energii w ciągu dnia i niemożność zaśnięcia w nocy. 
Potrzebujemy przynajmniej 10 minut dziennie pełnego Słońca, aby „naładować baterie” i „nastawić wewnętrzny zegar”. 

4. Właściwy sen 



Czwartym faktorem jest przerywany bądź ukrócany czas snu. Oglądamy do późna seriale, gramy po nocach w gry, imprezujemy do białego rana. Jeśli jest to zdarzenie raz na jakiś czas to jedno, ale jeśli bez przerwy przerywamy spokojny sen, bezpośrednio krzywdzimy swój mózg. 



 5. Hobby 

Po odpowiedniej dawce snu przechodzimy w kolejny, wydawałoby się sztampowy punkt jakim jest znalezienie sobie hobby. Nie jest to jednak tak dalekie w odbiorze. Po dniu ciężkiej pracy kto chciałby iść na siłownię? Na spacer w świetle dnia? A może na czytanie książki? 
Ponad 50% ludzi wybiera siedzenie przed komputerem bądź tv zamiast wybrać aktywności sprzyjające naszej psychice. 

Prowadzi to do tego, że siłą rzeczy po pewnym czasie mózg się nudzi i zaczyna „wyszukiwać” w naszej pamięci zdarzenia bądź sytuacje, które wywarły w nas silniejsze emocje, aby zwyczajnie nas rozerwać. 
Więc w chwilach zapomnienia i wyłączenia przypomina nam się jak powiedzieliśmy do swojej nauczycielki „mamo”, albo przerwany koncert muzyczny bo pomyliło się nuty, pięć ciętych ripost dla osoby, która zrobiła nam przykrość, a której nie byliśmy w stanie nic odpowiedzieć, aby nie pogarszać kłótni. 

Odpływamy w najgorsze zakamarki umysłu bo nadają nam pędu i rozrywki dla mózgu. Odpowiednio rozplanowany czas dnia dla zajęć i hobby, choćby sklejania budek dla ptaków da nam więcej i wszystkiemu naokoło niż mogłoby się wydawać. 

6. Kontakty towarzyskie

 XXI wiek to rozkwit portali społecznościowych do których za pomocą super szybkich łączy i smartfonów mamy dostęp praktycznie nieograniczony. Smutnym jest, że coś co miało łączyć i zjednywać ludzi, tak naprawdę ich od siebie oddala. Ponad 40% Amerykanów nie posiada bliskich przyjaciół, liczba ta jest niewiele mniejsza przy okazji reszty świata. 

Problem z zaufaniem, szybkie tempo życia i zwyczajny brak czasu (czy na pewno) zabiera możliwość angażowania się w kontakty społeczne, które są równie ważnym faktorem jak każdy z powyższych. 
W badaniu Ilariego dowiedziono,że kontakt z drugą osobą powoduje wydzielanie hormonów obniżających stres i lęki, natomiast jego brak dosłowne obkurczanie się mózgu! 

 Wydaje się, jakby te sześć kroków nie miało zmienić nic, bo co mi da dwadzieścia minut spaceru dziennie? Albo pójście o godzinę wcześniej spać kiedy mogę zabić jeszcze kilku zombie? 

Były takie momenty w moim życiu gdzie nie byłam w stanie funkcjonować normalnie. Jakby niewidzialna siła trzymała mnie w miejscu i jakbym nie miała wpływu na cokolwiek. Wielka ciemna otchłań. Depresja w czystym wydaniu. Jak sobie radziłam na początku - leki. Było to już kilka lat temu. Nie odradzam komukolwiek branie leków, badanie Ilariego swoją drogą, ale każdy wewnętrznie czuje co jest dla niego najlepsze. Kiedy choroba zaszła za daleko, nie wystarczy nam kilka minut w słońcu i kilka minut ćwiczeń. Wierzę jednak, że takie działanie skutecznie zapobiegnie nawrotom i zwyczajnie wspomoże nasz układ psychiczny. Fizyczny również. 
Wszyscy jesteśmy unikatowi i dla każdego zadziała coś mniej lub bardziej. Jednakże do mnie przemówiło to badanie i czuję się znacznie lepiej. Warto szukać i próbować.

Tekst dodaję grubo po "święcie", ale uważam, że jest to na tyle ważny temat, że trzeba o tym mówić nie tylko w wybrane dni, ale na co dzień. Depresja to nie wymysł, czy lenistwo. Zwyczajna choroba jak choćby grypa. Cieszę się, że organizowane są takie akcje przybliżające ten temat "zdrowym" i mam nadzieję, że kiedyś nie będą już potrzebne, bo wszyscy będziemy i fizycznie i psychicznie zdrowi. Czego sobie i wam życzę :*

Good to be back

eM

1 komentarz:

Ivo Serenthà pisze...


My compliments for your blog and pictures included,I invite you in my photoblog "IMAGES AND PERSPECTIVES" and "video blog".

CLICK IMAGES AND PERSPECTIVES

CLICK VIDEO BLOG

Greetings from Italy

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia